pixabay.com

Uwielbiam morskie podróże! Kiedy zamykam oczy i myślę o rejsie, który mam zaplanowany i za którym tęsknię, wszystkie moje zmysły pracują. Pod moimi powiekami pojawia się biel, w uszach słyszę charakterystyczny chlupot wydawany przez łódź stojącą przy kei, a dłonie odruchowo szukają dotyku chropowatego plastiku

Możecie się śmiać, ale to właśnie biały, nieregularny w dotyku plastik, z którego zbudowana jest łódź, jest dla mnie kwintesencją tęsknoty za żeglowaniem. No dobrze laminat poliestrowo – szklany, ale ta nazwa nie oddaje moich emocji.

Dlaczego właśnie ten plastik?

Dlaczego nie szum fal, śpiew ptaków czy piękne widoki? Nie mam pojęcia… po prostu ten dotyk, to uczucie mam zakotwiczone w moim umyśle. W czasie rejsu jest dla mnie gruntem, na którym żyję, zastępuje mi ląd, podłogę, czasem łóżko. Jest moją bazą na ten krótki czas, kiedy udaje się zostawić wszystkie troski na lądzie.

Jest coś niezwykłego w podróży morskiej, symboliczne odbicie od brzegu pozwala zostawić część bagażu psychicznego na suchym lądzie. Jak w żadnym innym przypadku można prawdziwie odciąć się od problemów i porzucić towarzyszące nam emocje robiąc miejsce na nowe, związane z podróżą.

Morskie podróże to morskie symbole

Sama łódź czy okręt od zawsze symbolizowały podróż przez życie. Określenie tego jak płyną jest metaforą ludzkiego losu – dryfowanie, prosto, pod wiatr.

pixabay.com

Kotwica to od wieków symbol pewności i bezpieczeństwa, stałości i wierności.
Kompas oraz latarnia jest symbolem trafnych wyborów i właściwej drogi.
Wieloryb walczący z kałamarnicą jako odwieczna walka dobra ze złem. Żeglarze często tatuowali go jako amulet dający siłę.
W życiu codziennym również często wykorzystujemy tego typu symbole – palenie zdjęć ukochanego, który nas porzucił, trzaskanie drzwiami na zakończenie kłótni. Powiedzenia typu – oddzielmy to grubą kreską, odcięcie pępowiny. Tego typu działania wspierają nas w rozstaniu się z czymś, zakończeniu pewnego etapu życia, czy pogodzeniu się z jakimiś faktami.

Ewolucyjnie w dalszym ciągu najłatwiej zrozumieć nam pismo obrazkowe, rozumiemy je intuicyjnie, podobnie jak symbole.

Cóż może być bardziej symbolicznego niż odbicie od brzegu i uwolnienie się od trosk, którymi zajmowaliśmy się na lądzie?

pixabay.com

Gwarancja, że nie dogonią nas na morzu ani nie znajdą w żadnym z portów, do których przybijemy, szczególnie, że zmieniamy je codziennie. A może po powrocie one także się zmienią? Może z perspektywy czasu, wypoczynku i spokojnej głowy będą wyglądały nieco inaczej ?

Tego właśnie życzę wszystkim wybierającym się w tym roku na rejsy. Zostawcie troski na lądzie i wracajcie do nich z rozwiązaniami!

Z żeglarskim pozdrowieniem,

MonikaWótkowska

Monika Wótkowska

Monika Wótkowska

Z wykształcenia biolog, trener biznesu oraz logista. Od 15 związana z biznesem farmaceutycznym. Jej własny biznes w tym roku obchodził drugie urodziny.

Prywatnie związana z dwoma najwspanialszymi mężczyznami na świecie. Partnerem Mariuszem, z którym wspólnie prowadzi Agencję Żeglarską LobSter oraz 4 – letnim synem Antkiem, który (jak sam o sobie mówi) jest spełnieniem marzeń rodziców:)

ZAINTERESOWANIA – dobra kuchnia, podróże kulinarne, jedzenie i experymenty w kuchni

ZNAKI SZCZEGÓLNE – tatuaże oraz czytanie wszystkiego co wpadnie w jej ręce

MISJA ŻYCIOWA – nieustanne powiększanie swojej strefy komfortu

agencja Lobster

 

 

Komentarze