123rf

W dobie Internetu, mediów społecznościowych, komórek, snapów, emotek i pisania wiadomości na różnych portalach, coraz trudniej o znajomość savoir vivru życia w realu. Zwłaszcza wśród dzieci. Umiejętności społeczne, nawyki życia wśród ludzi, wiedza jak się zachować w różnych sytuacjach dnia codziennego stają się towarem deficytowym…

Coraz więcej trudności w relacjach wynika z braku wiedzy jak rozmawiać, jak zareagować na czyjąś minę, postawę, zachowanie. I to zarówno w dobrym, przyjemnym, jak i nieprzyjemnym kontekście. My, dorośli nie jesteśmy jeszcze w patowej sytuacji, ponieważ w okresie dzieciństwa i młodości mieliśmy stosunkowo mniejsze możliwości życia wirtualnego. Natomiast nasze dzieci… One mogą znaleźć się w pułapce. I o ile funkcjonowanie w świecie social mediów to dla nich przysłowiowa bułka z masłem (choć też nie do końca), o tyle umiejętność życia wśród ludzi może nastręczać nie lada problemów i być wyzwaniem.

Świat widziany przez pryzmat ekranu

Kiedyś rozmowa oznaczała spotkanie, spojrzenie w oczy, wielość pozawerbalnych czynników takich jak mimika twarzy, gesty. Ważny był (i jest nadal!) ton głosu rozmówcy, strój, w jakim ktoś przyszedł na rozmowę.

Teraz mnóstwo rozmów odbywa się za pośrednictwem komunikatorów. Piszemy smsy, wiadomości, snapy, tweety. Możemy siedzieć w wytartych dresach w garażu i klikać wiadomości, które wpływają na relacje z ludźmi.

Ponieważ nie mamy kontaktu wzrokowego z rozmówcą, nie widzimy jego reakcji, nie słyszymy głosu – a on nie widzi i nie słyszy nas, powstaje pewna bariera. Hm… dla wielu osób jest to ułatwienie, czują się anonimowi w sieci, bezkarni, stają się przez to bardziej pewni siebie, czasem aroganccy. Skupiają się na tym, co sami chcą posłać w świat. Ale właśnie… nie ma rozmowy. Brakuje wrażliwości na emocje i przekaz drugiej osoby.

Nasze dzieci, które piszą od najmłodszych lat wiadomości, nie nabywają umiejętności rozmowy z żywym człowiekiem.

A takie umiejętności społeczne bardzo przydałyby się im w życiu!

pixabay.com

Umiejętności społeczne? Czym są, tak konkretnie?

Umiejętności społeczne to zestaw zachowań pomagających nam kształtować pozytywne, konstruktywne, wspierające kontakty z innymi ludźmi. A ponieważ żyjemy wśród ludzi, wiedza jak to robić, aby z szacunkiem zaspokoić swoje potrzeby i być otwartym na potrzeby innych jest bezcenna.

W zakres umiejętności życia z i w społeczeństwie wchodzi wiedza o dostosowaniu ubioru i zachowania do sytuacji. Mowa ciała i używane słownictwo. Warto zadbać o nauczenie dzieci mówienia pełnymi zdaniami, bez „ozdobników” typu „yhy”, „no nie” i tym podobnych.

Ważna jest umiejętność reagowania na emocje i potrzeby innych, wzajemny szacunek, zasady dobrej komunikacji, umiejętność wyrażania wdzięczności, empatia, otwartość na problemy rozmówców, tolerancja polegająca na szanowaniu poglądów innych

Nie zgadzam się na coś, co mnie obraża

Mówiąc o umiejętności życia wśród ludzi i z ludźmi często pojawia się informacja o tym, że należy szanować potrzeby innych. Być otwartym na ich problemy i starać się pomagać je rozwiązać.

Uwaga! Nie zapominajmy przy tej okazji o drugiej stronie medalu! Nasze potrzeby też są ważne. I dlatego ważna jest asertywność. Czyli umiejętność mówienia „nie” tym osobom i temu, co mnie obraża, niszczy, frustruje, zawstydza, wykorzystuje.

W sieci łatwiej odmówić, nie patrząc rozmówcy w oczy. Dużo trudniej stojąc naprzeciwko osoby, która prosi o coś lub domaga się czegoś, na co nie chcemy wyrazić zgody. Ale… bez umiejętności mówienia stanowczego NIE, może to być bardzo trudne.

Warto przypominać sobie i dzieciom, że mają prawo odmawiać. Bronić siebie i swojego zdania, swoich poglądów. Nie ulegać namowom, szantażom i nie wpadać w poczucie winy z tego powodu.

Nauczmy nasze dzieci umiejętności społecznych, umiejętności życia w realnym świecie. Rozmów twarzą w twarz. Reagowania na czyjeś emocje i… wyrażania własnych

Tak naprawdę, to każdy z wymienionych wyżej aspektów życia w społeczeństwie jest ważny. I każdy nasze dzieci w jakimś stopniu posiadają.

To, co wydaje mi się w kontekście tego artykułu szczególnie istotne, to umiejętności związane z wyrażaniem emocji.

To umiejętności panowania nad swoimi emocjami, zarządzanie swoim nastrojem i dostosowanie go do sytuacji.

Zwracanie uwagi na uczucia innych. Egoizm jest dobry, dzięki niemu wiemy, co nam nie służy, czego dla siebie nie chcemy. Jednocześnie szanujemy to, że inni też tak mają. Wysłuchajmy ich.

To, co utrudnia dzieciom samoistne nabywanie umiejętności społecznych, to świat wirtualny, który ogranicza liczbę docierających bodźców (wzrok, słuch, gesty). Zostaje poczucie bezpiecznej odległości od rozmówcy, pewna anonimowość – a to sprzyja koncentracji na sobie. I rozmyciu odpowiedzialności za całą rozmowę, a nie tylko za mój przekaz. Potem, w „normalnej” rozmowie w cztery oczy, kiedy nie ma dystansu, a jest żywy człowiek, dziecko musi zmierzyć się z emocjami, które kipią w obu osobach: w nim i w rozmówcy. A jest to bardzo trudne dla wielu dorosłych . A cóż dopiero dla dzieci, które większość „rozmów” prowadzą, pisząc krótkie i lakoniczne wiadomości?

pixabay.com

Co zyskuje dziecko dzięki umiejętnościom społecznym?

Przede wszystkim większą pewność siebie.

Poczucie sprawczości, zaradności.

Świadomość własnych praw, granic, potrzeb. Dzięki temu umiejętność odmawiania tego, co może być dla niego krzywdzące.

Uczy się inicjować i podtrzymywać rozmowy. A to wcale nie jest łatwe!

Nawiązywać kontakt wzrokowy, a powszechnie wiadomo, że oczy są zwierciadłem duszy. Patrząc komuś w oczy, pogłębiamy naszą relację z nim.

Pierwsze szlify w trenowaniu umiejętności społecznych

Co zrobić, żeby pomóc dziecku odnaleźć się w realnym świecie?

Jak nauczyć go konstruktywnych rozmów, a nawet kłótni (tak, tak, kłótnia też może być konstruktywna!)?

Szacunku do siebie i innych (tak, właśnie w tej kolejności – najpierw do siebie)?

Można poszukać w informacji o kursach i warsztatach z Umiejętności Społecznych w najbliższej okolicy. Takie szkolenia często prowadzą Poradnie Pedgogiczno-Psychologiczne, odbywają się w Ośrodkach Kultury. Wystarczy włączyć komputer i wyszukiwarka na pewno podpowie coś ciekawego!

Co możemy my, rodzice zrobić sami już tu i teraz?

Uczmy nasze dzieci głośnego i stanowczego mówienia „dzień dobry” i „do widzenia” znajomym, spotykanym osobom. Koniecznie z uwzględnieniem kontaktu wzrokowego!

Rozmawiając z dziećmi również pilnujmy tego, żeby patrzeć sobie w oczy.

Uśmiechajmy się i uczmy tego nasze dzieci.

Zawsze okazujmy im szacunek i wymagajmy tego od nich.

Taki początek to świetny fundament budowany pod dobre, konstruktywne, pełne życzliwości i wsparcia relacje!

Komentarze