Zastanawialiście się kiedyś, czym jest dla Was podróżowanie? Pasją, ucieczką przed codziennością i problemami, urozmaiceniem czy przygodą?

Zawsze myślałam, że zwiedzanie świata to tylko moje hobby. Doszłam jednak do wniosku, że podróże są dla mnie czymś więcej.

Podróże to przygoda

Zwiedzanie z plecakiem nieznanego kraju, którego języka się nie rozumie. Niepewność tego, co wydarzy się jutro i czy dotrzemy do wybranego celu. Testowanie dotychczas nieznanych dań, o których składzie nie ma się pojęcia. Bycie zdanym tylko na siebie, bez telefonu do przyjaciela w postaci biura podróży, które jest odpowiedzialne za wycieczkę. Co to jest? Przygoda!

Gdy 11 lat temu udałam się w pierwszą daleką podróż nie towarzyszyły mi ani smartphony ani dostęp do internetu na każdym kroku, czyli udogodnienia, bez których dziś większość z nas nie potrafi funkcjonować. Miałam za to plecak pełen do niczego niepotrzebnych konserw. Od mojej pierwszej wyprawy w 2006 roku wiele się zmieniło, a ja wiele się nauczyłam – w większości na własnych błędach. Co pozostało bez zmian? Podróże nadal dają mi zastrzyk energii z domieszką adrenaliny i są niezapomnianą przygodą.

Podróże to sprawdzian

Podczas pierwszej wyprawy z Panem Mężem – wtedy jeszcze chłopakiem – przekonałam się o tym, że wspólny wyjazd to także wielka próba dla związku. Wynika to z tego, że podróże nie zawsze są łatwe i przyjemne oraz pełne zapierających dech w piersiach widoków. To czasem kilkunastogodzinna jazda rozklekotanym busem lub pociągiem na twardym siedzeniu, które dzielisz z większą ilością osób niż ustawa przewiduje. To też dni, kiedy dostajesz takiego rozstroju żołądka, że jedyne z czego się cieszysz to fakt, że drzwi do łazienki się zamykają lub, że w ogóle są. Trudne warunki czy niespodziewane sytuacje, którym trzeba wspólnie stawić czoła są niekończącym się testem na kompatybilność i umiejętność współpracy.

Podróże składają się z chwil, kiedy w kryzysowych sytuacjach pokrzyczycie na siebie, aby za chwilę stać się najbardziej zgranym zespołem, który będzie w stanie szybko rozwiązać napotkany problem. To momenty, gdy trzeba pomóc partnerowi zmierzyć się z własnymi lękami, np. podczas ataku klaustrofobii pośrodku jaskini. To czasem dni, kiedy boisz się spojrzeć w lustro, nie masz dostępu do prysznica i zamiast seksownego negliżu śpisz w warstwach ubrań i czapce, aby nie zamarznąć. Gorzej, gdy jest to twoja podróż poślubna…

To warunki, które znacznie odbiegają od scenerii randek czy weekendowych wyjazdów, prawda? ;-). Właśnie dlatego każda wycieczka to próba naszych charakterów i idealny czas, aby się dobrze poznać. Z doświadczenia wiem, że warto podejść do tego egzaminu jeszcze zanim zaczniecie planować wspólną przyszłość. Jeżeli przetrwacie miesiąc poza domem spędzając ze sobą 24 na dobę, to wierzcie mi, jesteście dla siebie stworzeni.

pixabay.com

Kiedyś mówiłam, że zanim moje dziecko weźmie ślub będę je namawiała do zamieszkania z jego drugą połówką, aby mieli okazję się dobrze poznać i później niczego nie żałowali. Teraz trafniejszym pomysłem wydaje mi się wspólna samodzielnie zorganizowana wyprawa z ograniczonym budżetem.

Czym podróże są dla mnie dzisiaj, odkąd jestem żoną i matką?

Gdy byłam w ciąży moja Mama powtarzała mi, abym pamiętała o następującej zasadzie: „Nie zatrać siebie – najpierw bądź sobą, potem żoną, a dopiero na końcu matką.” Nie zrozumcie mnie źle, miłość do dziecka jest bezwarunkowa i przychodzi nam najłatwiej. Ono zawsze będzie stało dla nas na pierwszym miejscu. Musimy jednak zachować zdrowy balans. Jeżeli nie zadbamy o poczucie samospełnienia, to pozostałe sfery naszego życia również będą kuleć. Zaczniemy zaniedbywać nie tylko siebie, ale i partnera/partnerkę. Oczywiście nikt nie twierdzi, że znalezienie złotego środka jest łatwe. Wręcz przeciwnie, to ciężka codzienna praca. Jednym z moich sposobów na życie w zgodzie z tą matczyną mądrością są podróże.

Podróże to możliwość zachowania balansu

Ja -> Ja

Wycieczki dają mi możliwość realizowania moich pasji: odkrywania świata, poznawania nowych ludzi, rozwijania organizacyjnego talentu oraz uzupełniania listy potraw, których na pewno nigdy nie zjem.

Ja -> Żona

Z Mężem podróżujemy razem od samego początku. Wyjazdy stanowią nieodłączny element naszego życia. Kształtują nie tylko nas, ale i nasz związek. Przede wszystkim dają nam możliwość poznania się ze strony, o której nawet sami nie wiedzieliśmy, że istnieje. To okazja do snucia marzeń, planów i dyskusji na zupełnie nowe tematy. To czas, podczas którego delektujemy się wspólnymi chwilami, nie myśląc w ogóle o codziennych obowiązkach. Kiedy dziecko zaśnie, my przestajemy być choć na chwilę rodzicami i jesteśmy znowu tylko dwojgiem zakochanych w sobie osób. Gdy dziecię smacznie śpi w wózeczku, my mamy szansę na spokojnie poobserwować otaczający nas świat trzymając się za ręce. Po prostu jesteśmy sobą.

pixabay.com

Ja -> Matka

Patrząc z perspektywy matki, podróże to dla mnie czas dla rodziny. To idealna okazja do tego, aby nauczyć dziecko przystosowywania się do zmieniających się warunków. To także możliwość dostarczenia mu nowych bodźców, które wesprą jego rozwój i ukształtują charakter. To moja szansa na poznawanie naszej córki z innej, oderwanej od codzienności perspektywy. Podczas wyjazdów również proste rodzicielskie obowiązki wymagają dodatkowej dozy kreatywności i są ciekawym urozmaiceniem, np: zmiana pieluchy na spuszczonej desce klozetowej. Nawet płacz dziecka brzmi na wakacjach jakoś inaczej.

W życiu codziennym, które wypełnione jest obowiązkami, pracą i terminami ciężko o zachowanie balansu między tymi trzema ważnymi rolami. Mam wrażenie, że każdego dnia, na którąś z nich muszę niestety poświęcić mniej czasu. W trakcie wyjazdów jesteśmy razem przez 24 godziny na dobę i mamy możliwość nacieszyć się sobą równocześnie spełniając nasze własne marzenia. Z tego powodu zawsze będę dążyć do tego, abyśmy nasz urlop spędzali wspólnie jako rodzina. Przynajmniej dopóki nasze dziecko będzie chciało z nami jeździć ;-).

Podróże mają dla mnie o wiele głębsze znaczenie. To pasja, z której nie potrafiłabym zrezygnować. Coś co sprawia, że czuję się spełniona, co ma wpływ na to kim jestem.

Sylwia Andralojc-Bodych

 

Sylwia Andralojc-Bodych

Jestem szczęśliwą mężatką z 3-letnim stażem oraz mamą rocznego bobasa. Robię w życiu różne rzeczy, ale największą przyjemność sprawiają mi podróże. Od 10 lat staram sie odkrywać świat podczas bliższych i tych dalszych wypraw. Na karku mam już 29 lat i blisko 4o odwiedzonych państw na 5 kontynentach.

Autorka bloga: https://bodychtravellers.com/

https://www.facebook.com/BodychTravellers/

Komentarze