zimowe spacery

Zimowe spacery dają nam mnóstwo magicznych chwil. Pokrywający ulice śnieg roztacza wszędzie czystą białą aurę. Przebijające się przezeń kolorowe lampki i ozdoby zaczarowują miejską przestrzeń. Niskie temperatury na zewnątrz pozwalają bardziej docenić domowe ciepło i zbawienny wpływ gorących napoi. Czerwone policzki dzieci wracających z lepienia bałwana sprawiają, że w tą ponurą pogodę mamy ochotę się uśmiechnąć.

Nikogo nie dziwi fakt, że są dni, kiedy aż chce nam się wyjść na ten mróz. Szczególnie w święta, po zjedzeniu ton pysznego jedzenia i ciasta. Wyjść i wręcz dotknąć zimna, śniegu, pozwolić się zasypać. Mieć te czerwone policzki i zdrętwiałe palce. Porzucać się białymi kulkami, podziwiać świąteczne iluminacje, trzymając w dłoniach grzane wino. Obowiązkowo z najbliższymi. W najlepszym towarzystwie.

Może zwykły roboczy dzień nie daje nam wielu powodów, byśmy zmęczeni po pracy wyszli spod koca i narazili się na kompleksowe marznięcie. Ale weekend i Boże Narodzenie naprawdę są tego warte. Okazuje się, że taki popołudniowy zimowy spacer niesie ze sobą wiele korzyści. Korzyści, których czasem nie jesteśmy świadomi i nawet nie wiemy, co tracimy, gdy jednak wybierzemy leżenie na kanapie.

Trzy razy na tak

Przede wszystkim, zima wzmacnia naszą odporność. Niskie temperatury pomagają nam zahartować organizm. Rześkie powietrze, pod warunkiem, że odpowiednio ogrzane (przez nos), dotleni nas i sprawi, że poczujemy się lekko i świeżo. Dostaniemy też dawkę dobrego humoru, co potwierdzają badania naukowe. Spacerowanie w czasie zimy powoduje zwiększone wydzielanie serotoniny, endorfin i dopaminy, hormonów, które stymulują nasze zadowolenie, poczucie szczęścia i miłości.

Zimowe wypady pozytywnie wpływają także na naszą skórę. Nie od dziś znane są zbawienne właściwości krwioterapii (leczenia bardzo zimnym powietrzem), czy morsowania (kąpieli w morzu lub jeziorze w niskiej temperaturze) na zdrowie i stan naszej zewnętrznej tkanki ochronnej. Nawet niedługa śnieżna przechadzka może w pewnym stopniu nam pomóc, będąc łagodną wersją wyżej wspomnianych atrakcji. Sprawi, że skóra będzie lepiej ukrwiona, dotleniona i skłonna do szybszej regeneracji. Zauważymy też jej zdrowszy kolor i wzmocnioną jędrność.

Ci z kolei, którzy szukają zimowej aktywności fizycznej, również powinni czuć się zachęceni. Spacer w mrozie, jak każdy inny, poprawia kondycję i wpływa na spalanie tkanki tłuszczowej. Nawet w większym stopniu niż w lecie, ponieważ organizm korzysta z niej w celu ogrzania się. Warto tu jeszcze wspomnieć o przyjemności czysto psychicznej. Górskie wyprawy wśród białego puchu są zjawiskowe same w sobie i nie trzeba do nich nikogo przekonywać. Dodatkowo wzmacniają mięśnie i oczyszczają organizm, dzięki świeżemu górskiemu powietrzu. Przechadzki po plaży, z otaczającym nas szumem fal, działają uspokajająco i kojąco na nasze zmysły. Z kolei spacerowanie w mieście pozwala odkryć piękno na co dzień szarych okolic i zatopić się w blasku magicznych światełek.

pixabay.com

Zimowe spacery – przygotowanie to podstawa

Musimy być też jednak świadomi, że gdy nie zadbamy o podstawowe zasady wychodzenia w zimie z domu, nasz spacer wyrządzi nam więcej szkód niż przyniesie pożytku. Ubierajmy się na cebulkę. Zawsze lepiej zdjąć z siebie jakąś warstwę, niż doprowadzić do przegrzania lub zmarznięcia. Chrońmy twarz, używając przed wyjściem kremów ochronnych; usta, nakładając wcześniej balsam nawilżający; ręce, zakładając rękawiczki; stopy, wychodząc w ciepłych, nieprzemakalnych butach i trzech parach skarpetek.

„Ciągle pada śnieg, niech zasypie nas, całkiem miło jest w ten zimowy świąteczny czas”, śpiewał Roan w piosence „Ten zimowy czas”. Niech i nam będzie miło. Niech i my zachwycimy się zimą, śniegiem, lampkami, ozdobami i czasem z naszymi najbliższymi. Na dworze, pod jemiołą, zasypani białym puchem.

 

Autor: Gabriela Alicja Bończyk

Komentarze