wrócić na rynek pracy

Czy ciężko jest wrócić na rynek pracy, z którego się wypadło kilka lat temu? I jakie kroki powinniśmy uczynić, aby ten powrót okazał się gładki i niezbyt stresujący. Jak każde zadanie i do tego musimy się dobrze przygotować, by zakończyło się sukcesem. A jak się za to zabrać podpowiada Tomasz Rudnik, były headhunter, a obecnie współtwórca 2050 sukcesów rekrutacyjnych.

Pamela Stanisławska-Wieczorek: Młoda mama lub osoba po dłuższej przerwie wraca do pracy – jak się do tego zabrać?

Tomasz Rudnik: Przede wszystkim należy spojrzeć bardzo chłodnym okiem na obecny rynek pracy, który przecież z roku na rok ewoluuje. Im dłuższa była przerwa, tym ten rynek coraz mniej będzie przypominał to co kandydatka znała jeszcze z czasów przed dłuższym urlopem. Może to oznaczać konieczność nauczenia się innych metod poszukiwań pracy.

Z perspektywy młodej mamy, trzeba spojrzeć chłodno na swoje obecne możliwości, gdyż teraz z małym dzieckiem są już inne zasoby czasu i energii jaką można na pracę poświęcić. Te różnice w możliwościach mogą kwalifikować młodą mamę do stanowisk o nieco innym profilu niż poprzednio.

Trzecia rzecz, która może się zmienić to profil potencjalnych pracodawców. Na rynku pracy niektóre firmy sprzyjają młodym mamom, inne niekoniecznie. Jeżeli młoda mama wcześniej pracowała dla tych drugich firm, obecnie będzie potrzebowała użyć innego „klucza” do określenia dobrych pracodawców dla niej.

Te trzy parametry tworzą na nowo rzeczywistość zawodową i tym samym możliwości. Od ich opracowania trzeba zacząć, jeżeli osoba wracająca na rynek pracy chce uniknąć straty czasu, ewentualnych frustracji lub utraconych oszczędności, gdyby poszukiwania pracy miały trwać zbyt długo.

Pamela Stanisławska-Wieczorek: O czym należy pamiętać szukając pracy po takiej przerwie?

Tomasz Rudnik: Pierwsza rzecz o której trzeba pamiętać, to odsunięcie jakichkolwiek emocji. Na początku, powrót do poszukiwań pracy jest zawsze emocjonalny. Tym początkom może towarzyszyć seria obaw, zwątpienie w swoją zawodową wartość, czasem nawet lęk o powodzenie, w skrajnych przypadkach – panika. O ile na początku te emocje są zrozumiałe, bo każdy z nas jest człowiekiem, o tyle później te same emocje byłyby poważną przeszkodą. Zwłaszcza na etapie rozmów kwalifikacyjnych, o ile w ogóle by do nich doszło. Dlatego istotne jest, aby poszukiwania pracy potraktować jak projekt, metodycznie i z minimalnymi emocjami. Przygotować się gruntownie, zdobyć wiedzę jak to zrobić dobrze, a potem wykonywać wszystko krok po kroku i obserwować rezultaty.

Drugą kluczową sprawą jest opracowanie „karty przetargowej” dla kolejnych pracodawców, czyli zestawu argumentów, opartych o ekonomię, które będą uzasadniały zatrudnienie osoby, która po długiej przerwie wraca na rynek pracy. Każdy zestaw kompetencji i każde stanowisko (nawet te najniższe) da się przetłumaczyć na język pieniądza, a ten język potencjalni szefowie rozumieją najlepiej. Im więcej będzie uzasadnień jak np. to, że nowa firma może dzięki kandydatowi: zarobić więcej, albo zaoszczędzić pieniądze, albo zmniejszyć ilość strat i reklamacji, tym konkretniejsze będą rozmowy o prace. Można się w bardzo prosty sposób nauczyć tworzenia takiej „karty przetargowej”.

Trzecią, bardzo ważną sprawą, jest rozpoczęcie rozmów z wieloma pracodawcami równolegle. Z jednej strony ma to wpływ na pewność siebie, a z drugiej jest formą zabezpieczenia. Statystycznie patrząc, wiadomo, że rozmowy z częścią pracodawców nie będą miały kontynuacji. Wtedy świadomość, że jest w planach jeszcze kolejne 5-10 procesów rekrutacyjnych pozwala przejść nad tym do porządku dziennego i uniknąć desperacji.

P.S-W.: Czy dla pracodawcy taka osoba, która wypadła z rynku pracy 5-8 lat temu, jest atrakcyjnym pracownikiem?

T.R.: Jeśli chodzi o młode mamy, to niekwestionowanym atutem jest poziom zorganizowania. Bo nie ma bardziej zorganizowanego pracownika niż młoda mama, która chce pogodzić dbanie o dziecko, dom i pracę.
Poza tym, są umiejętności, które z czasem się dezaktualizują, oraz są te ponadczasowe. Zazwyczaj szybciej tracą na wartości umiejętności twarde, techniczne, bo co kilka lat mamy nową epokę w technologii, która zmienia dużo – od narzędzi do pracy, aż po oprogramowanie. Natomiast umiejętności miękkie jak sprzedaż, zarządzanie zespołem, część consultingu, oraz inne podobne, trzymają swoją wartość przez lata.
Konieczne jest, aby przed podjęciem tematu szukania pracy po dłuższej przerwie, przeanalizować czy będzie konieczna aktualizacja wiedzy i umiejętności. Wtedy można poświęcić kilka miesięcy na doszkolenie się.

P.S-W.: A jak pracodawcy patrzą na młode mamy? Czy to nie jest tak, że młoda mama oznacza częstą nieobecność w pracy z powodu chorób dziecka i tym samym raczej kłopotliwym pracownikiem?

T.R.: Jedni pracodawcy patrzą na młode mamy jak na potencjalne kłopoty (wspomniane nieobecności), inni wiedzą doskonale, że nie ma bardziej zorganizowanego pracownika niż młoda mama, jak wspominałem wcześniej, i właśnie dlatego nie widzieliby przeszkód.

Tego nie da się przewidzieć, zanim młoda mama nie zaaplikuje i nie porozmawia z pracodawcami. Konieczne jest spotkanie z potencjalnym pracodawcą, aby usłyszeć jego opinię. Należy spojrzeć na ten proces jak na selekcję.

Dlatego między innymi tak istotne jest aplikowanie do wielu firm równolegle i rozpoczęcie rozmów z nimi. Nie można liczyć na to, że uda się zmienić negatywne opinię pracodawcy na temat młodych mam, tylko trzeba trafiać do tych mających pozytywne podejście.

P.S-W.: Czy w CV taka mama czy osoba powracająca na rynek pracy musi zaznaczyć, że przebywała na dłuższym urlopie (np. wychowawczym)? Czy to jest zupełnie niepotrzebne?

T.R.: Tak. Koniecznie jest aby w CV podać co się w tym czasie działo. Każda przerwa musi być uzasadniona, aby nie wzbudzać podejrzeń rekruterów. Jeżeli w CV będzie „dziura”, może być ona powodem do ostrożności, albo nawet w skrajnych przypadkach podejrzeń, że kandydat w tym czasie nie mógł znaleźć żadnej pracy, odbijał się od wielu drzwi, więc trzeba na niego uważać.
A jeżeli jakakolwiek przerwa w CV jest opisana, wtedy rekruter dokładnie wie co się u kandydata działo w jego historii zawodowej.

pixabay.com

P.S-W.: Czy pracodawca będzie nas pytał na rozmowie kwalifikacyjnej o ten dłuższy urlop?

T.R.: To już zależy od pracodawcy, nie ma na to reguły. Natomiast należy się nastawić na pytania o to czy młoda mama czy kandydatka powracająca na rynek pracy śledziła informacje dotyczące jej specjalizacji, czy doszkalała umiejętności twarde, oraz czy orientuje się w obecnej sytuacji w jej branży. Tego typu pytania pozwolą pracodawcom określić na ile kandydatka będzie umiała się wdrożyć ponownie do pracy, w rozsądnym czasie. Inne tematy raczej nie będą pracodawców interesować, a poza tym nawet nie mają prawa o nie pytać.

P.S.-W.: Czy możemy coś zrobić, aby mimo długiej przerwy jednak czymś zaplusować, zaskoczyć przyszłego pracodawcę?

T.R.: Jest cała paleta możliwości zaplusowania. Począwszy od opracowania „karty przetargowej”, o której wspomniałem wcześniej, przez zdobycie przekrojowych informacji o każdym z potencjalnych pracodawców z osobna, aż do stworzenia obustronnie korzystnej wizji współpracy. Jeszcze raz to podkreślę – te zabiegi dotyczą stanowisk na każdym szczeblu. Od szeregowych, przez specjalistyczne, aż po managerskie. Im lepiej się te informacje opracuje, tym większe będzie zaskoczenie (pozytywne) potencjalnych pracodawców.

P.S-W.: I jeszcze pytanie na koniec, ponieważ doskonale zna Pan rynek pracy, szukających pracy, pracodawców – jaka jest realna szansa na znalezienie dobrej pracy po dłuższej przerwie?

T.R.: Rynek pracy obserwuję aktywnie od ponad 15 lat. Najpierw z perspektywy mojej pracy w firmach i korporacjach, potem z perspektywy headhuntera, a ostatnio z perspektywy kandydatów zdobywających pracę po przeszkoleniu przez Akademię Rekrutacji.
W ciągu tego czasu nie było lepszych warunków niż są teraz dla młodych mam, osób powracających do pracy. Powodów jest wiele.

Przede wszystkim rynek się rozwija, firmy rosną, tworzą się nowe stanowiska, a sensownych kandydatów jest coraz mniej. Takiego deficytu pracowników jeszcze nie widziałem. To sprawia, że kryteria związane ze statusem rodzinnym, czy przerwy w pracy już nie są tak wyśrubowane.

Kolejną sprawą jest coraz wyższa świadomość na rynku pracy, dotycząca młodych matek, że mogą być cennym nabytkiem dla firmy. Ta świadomość rośnie bardzo powoli, ale rośnie cały czas.

Owszem, cały czas można też spotkać pracodawców z zaściankowym sposobem myślenia, natomiast są oni jednymi z wielu, można ich pominąć i docierać do tych z bardziej życiowymi zasadami, o ile wdroży się w życie metody zdobywania pracy dostosowane do obecnego rynku.

Jedną z takich metod jest skupienie się na dotarciu do pracodawców na tak zwanym „ukrytym rynku pracy”, czyli przez rekomendacje. Czasy się zmieniają i coraz mniej jest wartościowych ofert na otwartym rynku pracy (w ogłoszeniach). Obecnie jest to tylko 30%. Pozostałe 70% jest na rynku ukrytym, do którego można nauczyć się docierać. Tylko ta jedna zmiana pozwoli na podwojenie szans na zdobycie pracy.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz ekspert:

Tomasz Rudnik, były headhunter, twórca Akademii Rekrutacji. Od 2012 roku pomógł już 2050 kandydatów w zdobyciu nowej pracy.

Komentarze