pixabay.com

Stres towarzyszy nam każdego dnia. Najczęściej budzi negatywne skojarzenia, jednak tak naprawdę wszystko zależy od skali i czasu jego oddziaływania. A także … naszego podejścia. W optymalnych dawkach stres często motywuje do działania, rozwija ambicję, wpływa na kreatywność.

Problemy pojawią się, gdy jest niekontrolowany i długotrwały. Może wtedy skutecznie destabilizować nasze życie, urozmaicając je np. nagłymi wybuchami złości, narastającą frustracją, napięciem lub odwrotnie: zniechęceniem, apatią, czy stanami depresyjnymi. Co więcej, długotrwały, narastający stres może prowadzić do poważnych chorób, a nawet śmierci.

Jak sobie zatem z nim radzić? Jak sprawić by motywował, a nie ograniczał? Technik jest wiele. Mniej lub bardziej skomplikowanych i długotrwałych.

Przyjrzyjmy się kilku prostym, jednak w opinii tych, którzy je stosują – naprawdę skutecznym.

1. Weź głęboki oddech

W normalnych warunkach często nie myślimy o czymś tak oczywistym, jak oddychanie. Jednak w stresującej sytuacji to właśnie ten naturalny proces bywa często zaburzony. Oddychamy zbyt szybko, zbyt płytko, a czasami nawet… potrafimy zapomnieć o oddychaniu. A głęboki oddech, najlepiej przeponowy, to najprostsza metoda pozwalająca zredukować stres. Co więcej, można ją zastosować w każdych warunkach. Coś wytrąciło cię z równowagi? Zamknij na chwilę oczy i skoncentruj się wyłącznie na oddechu. Przez 4 sekundy wciągaj głęboko powietrze, a następnie wydychaj je przez 6 sekund. Potwórz ten cykl kilka razy, a poczujesz, jak serce uspokaja się, „kluska” w żołądku znika, wraca zdolność normalnego reagowania i myślenia. Potrafisz oddychać przeponą – świetnie. Nie potrafisz – oddychaj tak jak zwykle, ale głęboko i świadomie.

Jeśli masz sprzyjające warunki (np. jesteś sama) możesz rozbudować to ćwiczenie. Gdy tylko poczujesz negatywne emocje – zrób gwałtowny wydech. Musi być on mocny i głośny – usuń powietrze „z samego dna”. Teraz zacznij powtarzać w myślach słowo: „spokój” i powoli nabieraj powietrze. Wypuść je ponownie długim, powolnym wydechem, tak, by na końcu pojawił się dźwięk „uff”. Opuść ramiona i powtórz cały cykl kilka razy.

pixabay.com

2. Nazwij to, co odczuwasz

Źródło emocji ulokowało się w naszym mózgu. Odpowiada za nie dokładnie jeden obszar – jądro migdałowate, zwane nawet „centrum strachu”. Amerykańscy badacze odkryli, że o ile kontrolowanie emocji jest trudne, to łatwo kontrolować aktywność jądra migdałowatego. Trzeba w tym celu zwyczajnie… oszukać mózg. Kiedy chcesz pozbyć się niechcianej emocji, musisz ją jedynie nazwać. Nawet w myślach. Uczciwe określenie ogarniającego nas stanu, na przykład powiedzenie; „czuję złość”, „boję się” (niektórzy zalecają, aby powtórzyć to 3 razy) i danie sobie przyzwolenia na jego odczuwanie zmniejsza emocję o 50%. A z pozostałymi procentami? Można wykorzystać na przykład metodę Sedony (ale o niej przy innej okazji) lub… zacząć świadomie oddychać.

3. Zmień obawy w ekscytację

Metoda na początku odrobinę trudniejsza. Wymaga krótkiego treningu. Bazuje na mechanizmie określanym jako „błędna interpretacja źródła pobudzenia”. Musimy wiedzieć, że nasze ciało zareaguje dokładnie tak samo w sytuacji negatywnego stresu (np. wywołanego lękiem), jak i pozytywnego pobudzenia (jak ekscytacja przed realizacją czegoś, na co czekaliśmy, np. w końcu otrzymaliśmy upragniony awans). W obu przypadkach organizm może zareagować tak samo: szybciej bije serce, żołądka się zaciska, pocą się dłonie, oddech staje się nieregularny, rozszerzają się źrenice, itp. Wystarczy, że wykorzystamy tę fizjologiczną reakcję i przekonamy nasz umysł, że reakcja ciała jest wynikiem ekscytacji, a nie negatywnego odczucia.

pixabay.com

A jak zacząć ćwiczyć? Kiedy pojawia się stresująca sytuacja, zamiast myśleć „co ja teraz zrobię?!” skoncentruj się wyłącznie na reakcji ciała. Zaobserwuj, jak się zachowuje (np. „ale wali mi serce”) i przypomnij sobie, że tak właśnie reagujesz, gdy spotyka cię coś ekscytującego.

Wykorzystaj to!

Na tym etapie sama świadomie możesz narzucić mózgowi interpretację sygnałów wysyłanych przez ciało. Może nie uda się za pierwszym razem, ale po kilku próbach pójdzie już szybko.

W końcu każdy dobry aktor przyznaje się, że odczuwa tremę przed wyjściem na scenę, a jednak kiedy wychodzi, zazwyczaj daje świetny popis.

autor: Agnieszka Karasińska-Kupis

źródło: Agnieszka Karasińska-Kupis

Informacja o autorce:

Agnieszka Karasińska-Kupis.

Trener biznesu.

Prowadzi szkolenia i warsztaty z zarządzania, komunikacji, etykiety w biznesie, zarządzania sobą w czasie, zarządzania stresem i inne z zakresu rozwoju osobistego.

www.karasinskakupis.pl

 

Komentarze