santiago de compostela

Zastanawiasz się nad zmianami w swoim życiu czy też planujesz podróże w nieznane zakątki świata? A może by tak w tym roku spróbować czegoś nowego? Możesz zrobić sobie solidne wietrzenie głowy wędrując po hiszpańskich dróżkach i ciesząc się galicyjskim słońcem! Słyszałaś kiedyś o Santiago de Compostela?

To miasto położone w północno-zachodniej Hiszpanii, w Galicji, nieco ponad 30 km od wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Ze względu na grób jednego z apostołów – Świętego Jakuba, już od średniowiecza było jednym z popularniejszych miejsc wędrówek wiernych. Ale nie tylko, nieraz więźniowie w ramach wymierzonej kary odbywali tak swoją pokutę. Obecnie do Santiago de Compostela setki kilometrów przemierzają ludzie z każdego kontynentu.

Decyzję o swoim camino podjęłam pod koniec 2016 roku będąc pod wpływem bohaterki filmu Dzika droga. Czułam, że potrzebuję pobyć sama ze sobą, że muszę poukładać sobie w głowie niektóre sprawy. A nie da się tego zrobić lepiej, niż podczas samotnej wędrówki wśród leśnej górskiej ciszy. I to jeszcze w mojej ukochanej Hiszpanii.

Na camino wyrzuszyłam w maju. Chociaż minęło już trochę czasu, ciągle wracam myślami do tamtych dni, i nadal czuję wpływ tej przygody na swoje życie. Bo każdemu dobrze zrobi takie „caminowe” czyszcze głowy – kiedy to przez kilkanaście dni myślicie tylko o tym którędy iść, co zjeść na szybko i gdzie się wyspać. Bez zastanawiania się w co się ubrać, jak się umalować i komu odpisać na maila w pierwszej kolejności. Poza tym taka wyprawa hartuje nas nie tylko jako ludzi, ale też jako podróżników. Otwiera oczy na drugiego człowieka bez względu na to skąd jest, mobilizuje, a co najważniejsze – dodaje odwagi na kolejne podróże i podejmowanie samemu swoich decyzji.

Tak naprawdę nie da się słowami opisać tego, co czuje się wędrując kilkaset kilometrów zdanym tylko na siebie, nieraz walcząc ze swoimi słabościami, żeby przejść jeszcze kilka kilometrów do schroniska ze spaloną słońcem skórą i coraz świeższymi odciskami na stopach. Camino trzeba po prostu przeżyć!

Trasa i transport

Dróg do Santiago jest tyle ile ludzi na ziemi – tak naprawdę każdy może wyjść ze swojego domu i udać się w ten zakątek świata. Ale dróg zaplanowanych, z wytyczonymi ścieżkami i schroniskami po drodze jest nieco mniej. Do tych najbardziej popularnych należy Camino del Norte (około 820 km) – przebiegający wzdłuż północnego wybrzeża Hiszpanii. Podobno przy dobrej pogodzie można zahaczyć i o plażing i o surfowanie. Camino Frances (około 800 km) – rozpoczynający się we Francji niedaleko granicy z Hiszpanią, przebiega przez Pireneje, potem przez północną Hiszpanię, Via de La Plata – (około 1000 km), szlak prowadzi z położonej na południu Hiszpanii Sewilli, Camino Primitivo (około 340 km) – najstarszy, jest to górski szlak, praktycznie przez całą trasę raz idzie się w górę, potem w dół, Camino Portugues –  rozpoczynający się w Portugalii, zwykle w Porto.

Na swoje camino wybrałam Camino Primitivo ze względu na górski teren.

W zależności który ze szlaków wybierzecie, będziecie musiały jakoś dotrzeć na miejsce startu. Samolotem z Polski do Hiszpanii (lub Francji) zwykle nie jest drogo, zwłaszcza jeśli kupicie bilet ze sporym wyprzedzeniem czasowym (do Madrytu można dolecieć Ryanairem z Polski, lub Wizzairem do Santander z Warszawy). Do przemieszczania się po Hiszpanii (czy też Portugalii) warto skorzystać z sieciówki autokarów ALSA – bilety w przystępnej cenie, do tego komfortowa podróż.

Santiago de Compostela: termin

Na camino ze względu na pogodę najlepiej wybrać się między kwietniem a październikiem, ale lipiec i sierpień są miesiącami najbardziej obleganymi i możecie napotkać się z brakiem miejsc w schroniskach. Wtedy warto pomyśleć o zabraniu ze sobą namiotu.

Dokumenty

Potrzebujecie dowolny dokument tożsamości, aby zameldować się w poszczególnych schroniskach. Ale najważniejszy jest CREDENTIAL – mała książeczka upoważniająca Was do korzystania ze schronisk. Zbieracie do niej też pieczątki – taki dowód, który pokazujecie już w Santiago de Compostela, w zamian za co otrzymacie imienny certyfikat o przejściu camino (trzeba przejść minimum 100 km). Zbieranie pieczątek jest nawet dobrą zabawą, jak poszukiwanie skarbów w dzieciństwie. Kiedy zatrzymacie się w restauracji nie wiadomo gdzie, wydaje Wam się, że tutaj nikt o camino nie słyszał, a tym bardziej nie ma pieczątek – gwarantuję Wam, że zawsze, ale to zawsze osoba z obsługi wyciągnie pudło z pieczątką i tuszem i z szerokim uśmiechem na twarzy dobije Wam kolejną do Waszego credentialu.

 

Jedzenie i spanie

Z reguły nie ma większego problemu ze znalezieniem sklepu spożywczego, w którym bez problemu i bez większych kosztów zaopatrzycie się w przekąski na drogę. Wieczorami w schroniskach (nie wszędzie) odbywa się grupowe gotowanie – każdy dokłada to co ma, a jakaś chętna osoba tworzy pyszny obiad dla wszystkich. Na trasie jest też coraz więcej restauracji i barów, gdzie też niezbyt drogo znajdziecie coś dla siebie.

Jeśli tylko wybierzecie którąkolwiek z zatwierdzonych tras (a nie wyruszycie z progu swojego domu) na trasie co kilka-kilkanaście kilometrów spotkacie schronisko, które będzie tam nazywane albergue. To tam za niewielką opłatą (zwykle 5-6 euro) będziecie mogli spędzić noc, wykąpać się i coś przekąsić. Jeśli jednak chcecie skorzystać z nieco większego komfortu, w prawie każdym mieście macie do dyspozycji też prywatne, nieco droższe schroniska, a nawet hotele, nieraz nawet ze SPA.

 

Mapa

Trudno jest dostać zarówno w Polsce, jak i w Hiszpanii czy też na szlaku dokładną mapę tych wszystkich górskich dróżek i dróżeczek. Chyba jeszcze nikt tej właściwej nie stworzył. Warto zaopatrzeć się w notatki opisujące poszczególne etapy camino, które można wydrukować z Internetu. Poza tym to co jest najważniejsze, ale też i najbardziej charakterystyczne – muszelkowe strzałki, na każdym zakręcie wskazujące właściwy kierunek do Santiago. Do tych strzałek (flecha amarilla) tak przywykniecie po tych wszystkich dniach wędrówki, że nawet jak dotrzecie do celu, będziecie ich wypatrywać.

camino de compostela

Towarzystwo

Na camino poszłam sama i poszłabym sama jeszcze raz. Większość z napotykanych osób też przemierzały tą drogę w pojedynkę. Bo chyba największy sens ma ta przygoda kiedy jest dużo czasu dla siebie, dla swoich myśli. Każdego wieczora w schronisku i tak spotkacie mnóstwo ludzi, przez co nikt nie czuje się tam samotnie. Kiedy człowiek wędruje sam jest bardziej otwarty na innych!

 

Język

Niestety tutaj trochę Was zmartwię – na camino w Hiszpanii po angielsku się za bardzo nie dogadacie. Większość trasy przebiega przez małe wioski i miasteczka – ludzie tam nie znają nawet Good Morning. Im bliżej Santiago, sytuacja jest prostsza. Niech Was to jednak nie zraża. Spotkana przeze mnie Azjatka z Kalifornii trafnie ujęła swoją znajomość hiszpańskiego – to camino español.

Camino – obojętnie które wybierzecie, nie wymaga od Was ani dużego budżetu ani doświadczenia w trekkingu, ani wyszukanego towarzystwa czy modnych ubrań i rekwizytów. Nie wymaga też umiejętności czytania mapy.

A gwarantuję Wam, że wracając z niego do swojego zwyczajnego życia, będziecie czuli się silniejsi, bogatsi w nowe doświadczenia i znajomości, a przede wszystkim będziecie mieli czystą głowę na kolejne dni swojego życia.

 

autor:

Karolina Freier – z wykształcenia farmaceutka, z zamiłowania podróżnik. Od niedawna prowadzi podróżniczego bloga – Recepta na podróż. Nie może długo wysiedzieć w jednym miejscu – świat jest na to zbyt ciekawy i pochłaniający.

Komentarze