Połówka lutego to czas magiczny. Mimo wszechobecnej szarości, zaczyna się w naszych sercach i na ulicach robić czerwono! Za sprawą święta miłości, jesteśmy otoczeni przez tysiące czerwonych serduszek! Chcemy kochać i być kochani!

Oczywiście nie tylko w ten jeden dzień w roku! Ale ponieważ lubimy celebrować wydarzenia i rocznice – konkretna data w kalendarzu, przypominająca nam, że mamy się kochać to idealny czas na miłość. Planujemy więc co i jak zrobimy z naszą drugą połówką, jak się ubierzemy, co i gdzie zjemy…

Z rosnącym zaangażowaniem chcemy okazywać nasze uczucie i doświadczać miłości!

Bo miłość to taka dziwna i tajemnicza sprawa… Chcemy, żeby tej drugiej osobie było z nami dobrze i chcemy, żeby nam było dobrze. I to się nie wyklucza!

Kochać kogoś – to chcieć dla niego samych najlepszych rzeczy, czasem nawet rezygnować z własnych potrzeb, ambicji, planów. To bezinteresowność, to cała gama zachowań skierowanych na drugiego człowieka. Po prostu dlatego, że go kocham.

Niestety nie zawsze mamy do czynienia z miłością prawdziwą. Miłością, która mimo oddania się drugiemu człowiekowi, wcale nie odbiera nam wolności, która mimo dawania siebie powoduje poczucia straty ani uwiązania.

Bywają pułapki, które miłość tylko udają…

W relacji z kimś to mi ma być dobrze!

Niestety bywa tak, że traktujemy miłość powierzchownie. Skupiamy się na tym, żeby było nam dobrze. Ta tak zwana „druga połówka” jest nam potrzebna do spełnienia naszych potrzeb i oczekiwań. Jest dobrze w związku o tyle, o ile on zachowuje się tak, żebym była zadowolona. Zero tolerancji dla jego potrzeb, pasji, uczuć… „Będę cię kochać, jak się dostosujesz do mnie! To mi ma być dobrze. I to jest dla mnie miłość. Nie chcesz mnie zadowalać? Ty egoisto! Jak możesz tak mną poniewierać!”

Hm… niestety znam związki, w których takie pojmowanie „miłości” jest normą. Tylko czy to na pewno jest ok? Czy kochając możemy stawiać warunki?

Jak w takiej relacji będą wyglądały Walentynki? Na pewno super, pod warunkiem, że on dostosuje się do jej wizji. Tylko czy o to w miłości chodzi?

Jestem szczęśliwa tylko kiedy jesteś przy mnie!

„Musisz być przy mnie, bo tylko wtedy istnieję, żyję. Spełniam się przy tobie! Nie możesz mnie zostawić, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.”

Nie! Nie! Nie myśl tak! To ogromna pułapka w która sama siebie wpędzasz!

Jest tylko jedna osoba na świecie, bez której nie ogarniesz życia. To ty sama. Przecież to z sobą spędzasz cały czas. Inni ludzie pojawiają się i znikają, odchodzą, przestają nas lubić, umierają… Jeśli uzależnisz swoje szczęście od tego, czy ktoś cię kocha i chce z tobą być, to skażesz się na wieczną udrękę. Będziesz bała się stracić tę osobę, staniesz się zazdrosna i zaborcza. I zamiast doceniać fakt, ze ktoś cię kocha a ty jego – zapragniesz nim zawładnąć. I na dodatek wcale nie uzyskasz poczucia spełnienia i spokoju w tej relacji. Będzie ciągły niepokój i lęk.

Dlatego to ważne, żebyś ułożyła sobie fantastyczną relację z samą sobą. Wtedy bez względu na losowe zdarzenia będzie przy tobie ktoś, kto kocha bezwarunkowo. Ty sama!

A jeśli pokochasz kogoś jeszcze, kogoś, kto kocha siebie i jeszcze obdarzy miłością ciebie – to już pełnia szczęścia!

Walentynki to czas okazywania miłości, nie zakładania komuś kajdanków przymusu tkwienia w związku. Nie trzymaj nikogo przy sobie na siłę. Jak zechce odejść – to znaczy, że nie był ci przeznaczony.

pixabay.com

Zrobię dla ciebie wszytko!

„Możesz mnie ranić, zdradzać, bić, nadużywać alkoholu, okłamywać. Możesz wyzywać, możesz wydawać nasze pieniądze… I tak będę przy tobie! W imię miłości, bo cię kocham! A przecież miłość to oddanie, to poświecenie siebie, to cierpliwość. Na pewno swoją miłością cię zmienię. Kiedyś zrozumiesz i docenisz moje poświęcenie. Wtedy będziemy żyć długo i szczęśliwie.”

Wybaczanie kłamstw, niespełnionych obietnic, spłacanie długów, znoszenie przemocy…

Przykro mi, ale to nie jest miłość. Na pewno nie miłość dojrzała. Bo jeśli kogoś kochamy, to chcemy dla tej osoby jak najlepiej. A czy tolerowanie kłamstw, przyzwalanie na przemoc czy picie alkoholu jest dla tej osoby dobre? Czy my ją wspieramy nie pozwalając doświadczyć tego, że robi krzywdę i sobie i nam?

Nie. Kochając dojrzale pozwalamy tej drugiej stronie doświadczać konsekwencji jej wyborów. Pokazujemy, że jej złe zachowania oddalają nas od siebie.

To nie znaczy, że przestajemy ją kochać. Tylko tą miłość wyrażamy w dojrzały, mądry sposób. Dzięki temu dajemy szansę na zmianę.

Kochać to także kochać siebie!

Żeby nie wpaść w opisane pułapki, trzeba najpierw pokochać siebie! Być dla siebie oparciem, przyjaciółką. Czerpać poczucie własnej wartości i pewności siebie z własnego serca i umysłu.

Kochać siebie to zachować własną niezależność. To dbać o siebie, swoje zdrowie, potrzeby, samopoczucie. Pamiętać, że mam prawo do szczęścia. Że mam kochać innych jak siebie samą.

I wcale nie oznacza to, że jestem pępkiem świata i czekam na okazywanie mi miłości przez innych. Oznacza to świadomość siebie, a co za tym idzie dokonywanie świadomych wyborów. To wiedza, jak okazać komuś miłość i gdzie postawić granice, kiedy mam do czynienia z imitacją miłości.

Więcej o kochaniu siebie przeczytasz tutaj.

Komentarze