pixabay.com

W „Przypowieści o Orle”, Anthony de Mello opowiada o orle, który urodził się w kurniku i spędził tam całe życie myśląc, że jest kurą. To w wielkim skrócie. A co by było, gdyby kura pomyślała, że jest orłem?

Co ma kura do orła, każdy z nas wie. Na pytanie: kim chciałbyś być: kurą czy orłem?, też odpowiedź jest znana. Postawmy się na miejscu kury. W kurniku wszystko jest uporządkowane, obowiązuje hierarchia dziobania, którą odkrył norweski zoolog Thorleif Schjelderup-Ebbe. Polega ona na tym, że im kura znajduje się niżej w hierarchii stada, tym częściej jest dziobana przez kury znajdujące się wyżej w hierarchii. Dzięki ustalonemu porządkowi w stadzie każda kura zna swoje miejsce w kurniku i może zająć się spokojnie składaniem jajek. Niby wszystko proste i oczywiste.

Tylko co, jeśli pewnego dnia kura znajdująca się najniżej w hierarchii, podniesie głowę i zobaczy szybującego w powietrzu orła?

Prawdopodobnie nic. Może wskoczy na płot, rozprostuje skrzydła i spadnie na łepek, bo przezorny właściciel podciął jej skrzydła, żeby nie uciekła. Wszyscy jej będą tłumaczyć, że ma nierealne marzenia, przecież kury nie latają. Jednak może być inaczej. Jeśli zawalczy o nie, nie koniecznie dziobiąc innych, postawi jasno sprecyzowane granice, wygra. Z pewnością porozbija się nie raz, ale przynajmniej spróbuje.

pixabay.com

Ilu z nas miało podobne dylematy. Od urodzenia jesteśmy tresowani. To można, tego nie, to wypada, tego nie. Należymy też do stada, w którym zajmujemy określone miejsce

Pomimo zmieniającej się dynamicznie sytuacji kobiet, trudniej im zająć inne miejsce w hierarchii. Przeważnie mają więcej do stracenia, są mniej asertywne i bardziej zwracają uwagę na skutki swoich decyzji. Jako żony, matki zaplątane w pajęczynę obowiązków, bardzo często swoje potrzeby odsuwają na bok. Nie zastanawiają się jak Erich Fromm, Mieć czy Być, one po prostu Są. Często zaganiane, nie mając czasu na bycie jednocześnie atrakcyjną żoną, niejednokrotnie utrzymującą rodzinę, dbającą matką i super kochanką, wymieniane są na „nowszy, młodszy model”. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich kobiet. Nie każdy mężczyzna potencjalnie zostawi swoją żonę. Bywa też na odwrót. Ale to temat na inny artykuł.

Zawsze warto zawalczyć o siebie, o swoje marzenia

Mając rodzinę włączyć ją do obowiązków. Dać innym spełniać swoje pasje, ale zadbać też o siebie. Nie „dziobać innych”, ale też nie pozwolić „być dziobaną”. Na zmiany nigdy nie jest za późno. Ja poszłam na ASP w wieku 44 lat, rzuciłam firmę, w której pracowałam 30 lat, przeprowadziłam się z miasta do lasu, założyłam swoją firmę i jako malarka, wykładowca, a zarazem projektantka mody spełniam się i kocham to, co robię.

Można? Można.

Nie czuję się orłem, ale też nie siedzę już na „najniższej grzędzie”. Jestem gdzieś Pomiędzy

Wszelkie zmiany są bardzo trudne. Przeważnie przyzwaczajamy się do sytuacji w jakiej jesteśmy uważając, że lepsze znane zło od niepewności jutra. Konformizm potrafi bardzo skutecznie zniwelować wszelkie próby poprawy rzeczywistości.

Z mojego doświadczenia wiem, że warto zaryzykować. Często siadam przed moim drewnianym domem, z daleka od zgielłku miasta. Tak po prostu, z kieliszkiem czerwonego wina w ręku. Myśląc nad następnym pomysłem, słucham śpiewu ptaków, patrzę jak kołyszą się drzewa. Nie jestem orłem ale też nie kurą. Potrafię latać…

autor: Sandra Witkowska

 

Sandra Witkowska

Sandra Witkowska absolwentka ASP w Poznaniu. Malarka, projektantka mody, wykładowca w szkole Progres w Warszawie. Właścicielka Pracowni Artystycznej Sandra Witkowska. Jej prace prezentowane były między innymi na wystawach: Global Warming na MTP w Poznaniu, Rysunek poza rysunkiem na ASP w Łodzi, Pomiędzy w Galerii Stara Prochownia w Warszawie, W drodze w Galerii Fundacji Foksal w Warszawie. Od niedawna zajmuje się projektowaniem i wykonywaniem unikalnych projektów krawieckich, na których umieszcza swoje prace.

Pogoda ducha oraz hasło „ wszystko jest możliwe co niemożliwe” towarzyszą jej na co dzień.

Prace autorki można obejrzeć na stronie www.sandrawitkowska.pl

Komentarze